Pewne zmiany

Jest ze mną lepiej. Dostałam nowe leki i na szczęście działają, a przy tym zajęłam się czymś, co chyba okazało się moją pierwszą w życiu prawdziwą pasją… zaczęłam wyrabiać biżuterię. Planuję otworzyć firmę i sprzedawać moje wyroby, chociaż wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Jest tyle stylów w biżuterii – makrama, sutasz, beading i kto wie, co jeszcze – a ja ledwie liznęłam podstawy. Ale kręci mnie to. Myślę, że dam radę zrobić z tym coś ciekawego i oby, bo pracy dalej nie mam.

Założyłam nawet bloga ze zdjęciami moich wypocin. Część zdjęć robiłam ja, część siostra, a część brat. W sztuce fotografii też wypadałoby mi się podszkolić, bo moje fotki są nieciekawe. No ale wszystko z czasem.

Link do bloga: http://tomira-art.blog.pl/

1 Komentarz

  1. W końcu jakieś optymistyczne wieści! Nie znam się na biżuterii, ale jak na nowicjuszkę w branży to Twoje wyroby wyglądają już bardzo profesjonalnie.

    Myślę, że nie ma na co czekać tylko otworzyć sklepik na Etsy (tam są najlepsze ceny i najwięcej potencjalnych klientów). Po kilku miesiącach przekonasz się jakie jest zapotrzebowanie na Twoje produkty, czy da się z tego wyżyć i wtedy będziesz mogła z dużym prawdopodobieństwem późniejszego sukcesu otworzyć wymarzoną firmę.

    Mnie też się wydaje, że to przedsięwzięcie może wypalić, bo żeby wytwarzać takie rzeczy potrzeba nie tylko konsekwentnego działania, ale przede wszystkim, jak to mówią, artystycznej duszy. Czyli można powiedzieć, że większość warsztatu masz już w głowie, teraz tylko odpowiednio dostroić dwa podstawowe narzędzia (ręce) żeby manualnie dawały radę i do dzieła :) Powodzenia!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.