moja-zmora.pl

    Zarejestrowałam się na naszej-klasie przeszło miesiąc temu. Koleżanka chciała. Trochę czasu zajęło mi wpisanie danych, znalezienie klas i dołączenie do nich – właściwie zajęło mi to prawie cały poniedziałkowy ranek i wczesne popołudnie. Takie niby nic.
    Wieczorem zaczęłam być wredna. Wrzeszczałam, wściekałam się o byle co, nie licząc się z tym, żeby inny stresów nie dodawać. A potem poszłam do mojego pokoju i… rozbeczałam się.
    I to bynajmniej nie dlatego, że ta strona strasznie zamula. Przeglądnęłam zdjęcia ze wszystkich moich byłych klas: te z podstawówki, gimnazjum, technikum, a nawet te z klasy, z której po pierwszym roku gima z prędkością światła uciekłam. To był właśnie ten gwóźdź do trumny… Kiedy zobaczyłam ich aktualne zajęcia, te ich uśmiechy – takie radosne, zupełnie niewinne, nieświadome niczego… Zrozumiałam, że jeszcze tego nie przebolałam, nie zapomniałam tego, co przeżyłam w szkolnych murach. Tego dnia powiedziałam sobie: żałuję, że założyłam sobie konto na tej stronie i już nigdy więcej na nią nie wejdę, to dla mnie zbyt trudne…
    Jednak weszłam i to wielokrotnie. Żal mi już trochę przeszedł, chciałabym nawet coś o sobie napisać, udzielić się na forach, ale czym mam się pochwalić? Że nie radzę sobie w najprostszych sprawach? Że się nie uczę, pracować też nie potrafię? Że co i rusz biegam do PZP? Że to wszystko ich wina, żeby się na mnie rzucili, walcząc o „sprawiedliwość”, i żebym miała powtórkę z rozrywki?
    Nie chcę, nie mogę, nie dam rady. Dajcie mi spokój…

P.S. A pokemonów nie zbieram. Mam 22 znajomych i tyle mi wystarczy. Po co więcej?
P.S.2. Nie wierzę, że udało mi się coś napisać. Ale to nic, ta notka i tak jest beznadziejna. Sory, że nie daję znaków życia, już dawno nie miałam takiej chandry. A niby leki biorę.

Niedowierzanie, wstyd, wściekłość

    Od wielu miesięcy miałam złe przeczucia i teraz finalnie znalazłam się w pułapce. A jest to dziwna pułapka. Mam dużo wyjść, ale każde jest złe i ani trochę nie mogę rozeznać, które mogłoby być tym „mniejszym złem”. W tej sytuacji niegdysiejsze sprawy pierwszej wagi okazały się być tak błahe, że aż irytujące. Na niczym mi już nie zależy.

 

27.02.2008 r.
P.S. Nowe zdjęcia w albumie.