Allos ergos, czyli płacz na oczach wielu

    Chorobna alergia tak się na mnie uparła, że nawet kiedy wyjdę z pracy na autobus, ba, nawet kiedy siedzę w domu, oglądam tv, ugniatam ciasto, od razu zaczyna swoje. I tak: idę, tudzież siedzę lub stoję, i nagle oczom moim odbija, bo zupełnie bez powodu i uprzedzenia postanawiają sobie piec i łzawić. Rady na to nie ma – nic, czym próbuję temu zaradzić, nie skutkuje dopóki uczulenie samo nie wybierze momentu na zakończenie męki. Raz zdarzyło mi się tak wracając ze szkoły przejść po omacku przez ulicę i wparować w drzewo…
    Odczulam się od lat prawie dwóch, więc szczepionka daje już widoczne efekty, jednak ja tak strasznie bym chciała nie męczyć się już wcale. Wiem, przyjdzie mi na to jeszcze poczekać, a jak na razie iść po mieście i wycierać oczy chusteczką, zmuszając przy tym przechodniów do zastanawiania się: „co ta tutaj tak ryczy?”…
    Też tak macie?

P.S. Niestety nie możecie liczyć w najbliższym czasie na żadną sensowniejszą notkę. Albo straciłam wenę, albo od tego siedzenia przez cały dzień w pracy przed monitorem nie chce mi się w ogóle zaglądać w domu do własnego złomu… Bardzo jesteście źli?

I am seven

Mam siedem lat i mam przez coś przejść
zakrzywiona w czasie
krwiożerczą mordęgą podzielona w byciu
zęby zamknięte nie odgadniesz koloru
środka
spojrzeniom wzajemnym
iskrze złowieszczej
końca gniewnego nie widać

Mam siedem lat i nie znoszę tamtych
wrzucono mnie w gorsze
nigdy nie słyszane
jedyna mądra
w kolekcji władczych śmiechów
w pieczęci barbarzyńskich dotyków
jedyna wroga

Mam siedem lat
and I’m scared

Znajdź ten dom
    gdzie nigdy nie było powodzi
Podaj ten kompres

    pod którym rany których nie będzie

Przydziel kwaterę

    gdzie w cieniu pełnia ukojenia

Zaprowadź na to łono

    gdzie wśród traw już nikt nie odnajdzie

Pójdź na to miejsce

    gdzie mnie i innych gniew był opuścił
I poręcz

I am seven
and I died

  


P.S. Wyniki z egzaminu mają być w następnym tygodniu. Jeszcze chwila i zobaczymy, jak nam poszło.

Przekorny uśmiech lewą ręką naskrobany

Uważa się, że w starożytności człowiek był leworęczny, co potwierdzają badania nad piśmiennictwem. (…) Jednakże przez wieki (…) zachodziły liczne reformy kulturowe, będące m.in. wynikiem stałego wpływu różnych narodowości i wiary oraz dążenia ludzkości do ujednolicenia, które doprowadziły do przyjęcia zasady praworęczności w krajach „starego lądu”, będącej zarówno symbolem – oznaką „prawości postępowania”. Po okresie antyku osoby leworęczne były więc coraz rzadziej spotykane, czasami wręcz zmuszane do ukrywania swojej odmienności, co wynikało głównie z przekonania społeczeństwa, że nie jest to cecha normalna – powodowało to wręcz zmuszanie dzieci przez rodziców i nauczycieli do korzystania z ręki prawej, wbrew ich naturalnej skłonności. Ostatnie badania przeprowadzone wśród osób naturalnie leworęcznych i leworęcznych „nawróconych” na praworęczność wykazały wśród osób drugiej grupy znaczne osłabienie zdolności manualnych. Toteż dziś taka praktyka jest rzadziej spotykana – dodatkowym aspektem stała się obecnie tania produkcja masowa, dzięki której miejsca publiczne oraz przedmioty codziennego użytku, chociażby takie jak nożyczki są coraz częściej tak projektowane, by swobodnie mogły z nich korzystać również osoby leworęczne.
Wikipedia

   A ja tam i tak muszę trzymać myszkę od kompa prawą ręką*. Szkoda, bo rysowanie w Paincie, na które dostałam ostatnio szału (z powodu kilku filmików) jest jeszcze bardziej niezgrabne niż powinno, jednakowoż założę się, że gdybym dostała teraz myszkę dla leworęcznych, w ogóle nie potrafiłabym z niej skorzystać… Ale teraz przynajmniej wiem, z jakiego to dziwnego powodu świat dąży do upośledzania dzieci, o. Ludzie w mojego wydziału mnie tym zaciekawili swoim zdziwieniem, że piszę tak egzotycznie, a jak ja mogę przeżyć przypomnienie mi o niezwykłości jakiegoś codziennego(przynajmniej dla mnie) zjawiska nie zaglądając do mojej ulubionej Wikipedii, bo a nóż-widelec będzie tam coś ważnego. I jak widać było.
   Jestem na 100% pewna, że moja obecna leworęczność jest skutkiem tego, że mama nie zawsze miała dość czasu i siły, żeby męczyć się z wykorzenianiem ze swoich dzieci „dziwnych” nawyków – tak samo moich, jak i reszty mojego rodzeństwa. Ano – bo mój brat jest wręcz oburęczny.
   Ale to i tak nic. Podobno leworęczni „nawróceni” mają większą skłonność do dysfunkcji. I co? I nic. Może dysleksja i jej przyległości nas ominęły, ale i tak piszemy jak kury pazurem…
    Ironia?

***

   W moim wydziale tak się całą sprawą przejmują, a bo nie tylko ja jestem”lewusem”. Jest nas więcej – oprócz mnie jeszcze praktykantka P.; to już nie to, co w technikum, gdzie byłam jedyna na całą klasę, skala przecież nie jest ta sama. Wreszcie!

***

    Siedzę sobie na lekcji, sala jest mała, dlatego pozwalam sobie siedzieć w ławce z koleżanką albo kolegą. Zazwyczaj nieopatrznie siadam po prawej, w końcu jestem nieprzyzwyczajona do dzielenia z kimś stolika, a i kolega/koleżanka nie zauważa problemu, no i skutek jest łatwy do przewidzenia: prawa ręka sąsiada napiera na mnie całą siłą, a ja swoją lewą chowam niemal pod blat usiłując cokolwiek napisać. Ale tak bywa… Zobaczcie, co znalazłam w linkach w Wikipedii:

Leworęczność kojarzy się z wykonywaniem czynności, które „normalnie” robi się prawą ręką, lewą i w ten zwykle sposób kwituje się leworęczność. Ale to nie jest wcale takie proste. Słowo leworęczny oznacza łatwo dostrzegalny fenomen, ale kryje się za nim o wiele więcej treści: badania wskazują, że leworęczny jest człowiekiem, który inaczej postrzega świat niż praworęczny, bo posługuje się innymi schematami myślenia i dlatego często rozwija również odmienne cechy charakteru.**

„Moim marzeniem jest spotkać kiedyś kelnera płci dowolnej, który zauważyłby moje kalectwo i wyciągnął jakieś wnioski. Żeby zobaczywszy, jak sięgam lewą ręką po serwetkę, szklankę czy widelec, łyżkę do zupy położył już po lewej stronie, przestawił kieliszek, surówkę, pieczywo. Ale nie zdarzyło mi się to nigdy, nawet z widelczykiem do ciasta. Ale tak w ogóle, to da się jakoś przeżyć.”
Piotr Bikont, reżyser i publicysta, przyjaciel Roberta Makłowicza, z którym wydaje książki kulinarne.


    Co Wy na to? Ja chyba dostanę nowej manii i pozapisuję sobie wszystkie fajne strony o leworęczności. Ha ha, jak zawsze!;)

___
*Nie pozwolę nikomu zapomnieć też o nożyczkach, patelniach, piórach, wolnoschnących długopisach, szczotce do zamiatania stołu (jest łukowata) ani o setce innych sprzętów.
**
Wiem, że ten akapit jest nie na temat, no ale po prostu nie mogłam go ominąć! (przyp. własny)