Introwertycznie

    Wiecie, czym są perły, prawda? Niełatwo je zdobyć. Można kupić sobie gotowce za niewyobrażalną cenę i chwalić się nimi, ale to wtedy mała frajda. Można też wyłowić z morza ostrygi, ale do tego trzeba być dobrze przygotowanym. Należy umieć łowić i wiedzieć, gdzie ich szukać, a także najczęściej mieć zgodę rządu na poławianie, bo nikt nie lubi nielegalu. Można też hodować ostrygi w specjalnie do tego przeznaczony sposób, taki, jaki odpowiada tylko im, a nie czemu innemu.
    Ostrygi to dziwne stworzenia. Widzeliście je, prawda? Mają twarde skorupki i człowiek musi się bardzo natrudzić, żeby je otworzyć – bo one długo nie dają za wygraną. W środku są bardzo miękkie, a tego nikomu nie chcą okazać…
    Ich środek jest miły niczym plusz, dlatego drażni je każde ciało obce, które się do nich dostanie. A dostaje się kiedy? Można powiedzieć, że najczęściej we wczesnej młodości, kiedy jeszcze nie znają życia i biorą je bardziej dosłownie i mniej rozumiejąc zagrożenia, przed którymi nie potrafią się bronić. Kiedy już takie ciało obce – kamyczek – wejdzie do środka ostrygi, zostaje poddane żmudnej i długiej operacji dostosowywania go do delikatnej postaci wnętrza naszego stworzenia. Nabiera pięknej barwy, zaczyna lśnić niesamowitym i cieszącym oko połyskiem, a kształt jego łagodnieje. Staje się perłą – czymś bardzo cenionym i pożadanym. Ale kto na nią najbardziej zasługuje? Człowiek o jakich cechach może poznać cały jej majestat?

I ta perła której nigdy nie doświadczycie
będzie już zawsze piękniała w zamkniętej skorupce
Pieszczona miękkością pluszu
łagodną muzyką dna morza
Ostra
Przyduszona stłoczoną ciasnotą
ciśnieniem ogromu wody
29.06.2007 r.

Przystanek: wyniki

Jak myślicie? Jeśli jakiś człowiek ma sto owiec i jedna z nich się zabłąka (…). A jeśli uda mu się ją znaleźć, doprawdy wam mówię, raduje sięz niej bardziej niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu, które się nie zabłakały.
Mateusza 18:12,13

    I właśnie jak ten pasterz o wiele bardziej ucieszyłam się ze zdania z matmy niż z innych przedmiotów, z których osiągnęłam o wiele lepszy wynik. Naprawdę, nie śmiałam liczyć na więcej nad trochę powyżej 30% – o ile w ogóle mogłam zdać – a tu: pełne zaskoczenie! Nie mam pojęcia, jak udało mi się zdobyć prawie połowę punktów, nie mam pojęcia… I ani myślę o polaku, który poprawił się niewiele, i ani o angielskim, bo, niestety, spadł o całe 15%…
    Czyli wychodzi na to, że te moje obawy i gadanie, że tak źle mi poszło, musiały być tylko pustymi obawami i gadaniem niedowartościowanego kujona? O! Na szczęście.

    Ogólnie ostateczne wyniki nie są już tak mocno zróżnicowane, no, chociaż żaden z nich nie miał końcówki „2″, jak to było na próbnej i z czego miałam niezłą bękę. A wygląda to tak:

Ustne (bez zaskoczenia):
- polski                         80%,
- angielski                   90%,

pisemne:
- polski                         59%,
- angielski                   77%,
- matematyka           48%.

    Wniosek? Od dzisiaj oficjalnie mam wykształcenie maturalne i szerokim łukiem ominęłam papierek od Mra Giertycha, o! I teraz nic, ino raźnym krokiem kierować się na studia…

P.S. Klawiatura ekranowa nie zdała egzaminu; widać komp ma jakąś awersję do „ć”.

Siostrowa rozmowa opisowa

Thi: Siora, tobie tez przeszkadzją te odrzutowce co na dworze latają?
picco: Siora, to nie odrzutowce.
Thi: A niewazne. Mi przeszkadzaja
picco: To amfibia.
Thi: Co? to dla mnie za mądre xD
picco: Amfibia – pojazd lądowo-wodny, stosowany głównie przez wojsko lub służ
Thi: Co?? A, wikipedia => ale wojskowe to…
picco: by ratownicze…
picco: Madra jesteś, ja improwizuje.
picco: A niech se latają. Mi na okno nie nasrają.
Thi: Ale mnie one wkurzają =.=
picco: No to weź klapkę.
Thi: A weź spadaj!
picco: Przez okno? Ale trawa świeża
Thi: No, szkoda trawy. To spadnij z mojego xD
picco: Na dach? To mnie te amfibie obsrają.
Thi: To sie umyjesz. Kupie ci mydlo xD
picco: Z biedronki?
Thi: Z karalucha xD
picco: Mocno nim czuby ratownicze?
Thi: Co???
picco: Aj, miało byc „ć”
Thi: Nie rozumiem cię xD
picco: Skopiuj wklej mi się pochachmęciło
Thi: Weź powtórz
picco: =Mocno nim czuć?
Thi: Gupia xD

    Takie są właśnie skutki tego, że z braku chętnej do współpracy klawiatury sprytnie kopiuje się literkę „ć” z Wikipedii, jednak zapomina się o jednej, mało znaczącej, acz dobrze znanej wadzie opcji „kopiuj-wklej” – jej sklerozie.
    Ale przynajmniej dowiedziałam się, co to za pieruństwa te amfibie są…